czwartek, 28 kwietnia 2016

Weekend

Weekend


Cześć kochani ! 
Dzisiaj piszę dość nietypowy post - wrzucę trochę prywaty. Za mną jeden z najlepszych weekendów jakie dotychczas miałam. A dlaczego ? Ponieważ było wiele okazji do świętowania. Zacznę od najbardziej kontrowersyjnego tematu - później opisze rzeczy bardziej oczywiste ;)

Więc na początek kilka pytań:
Czy wierzycie w przyjaźń nawiązaną przez internet ?
Czy wierzycie w przyjaźń na odległość ?
i Czy wierzycie w przyjaźń damsko-męską ?

Jeśli nie - przedstawię Wam moją historię, może uda mi się zmienić Wasze zdanie na ten temat :)
Więc tak w skrócie :

Poznałam się z Kuba 5 lat temu na durnej stronie internetowej (sami się z tego nabijamy) - graliśmy tam w karty, kości, gry planszowe itd...  Kuba pomógł mi wygrać, bo był dużo lepszy niż ja i tak własnie gra do gry, rozmowa do rozmowy, później był facebook, sms, telefony, skype i tak dalej i tak dalej. Rozmawialiśmy o wszystkim choć nigdy się nie widzieliśmy na żywo. W pewnym momencie zaczęliśmy nazywać się przyjaciółmi. Choć wiadomo, że czasem mieliśmy naprawdę długie przerwy w rozmowach. Przyczynami były Nasze już dawno skończone toksyczne związki - czy po prostu samo życie - szkoła, dodatkowa praca. Jednak kiedy wracaliśmy do pogawędek - zawsze było tak samo.
Po 2 latach pojechałam do Kuby spotkać się po raz pierwszy :D stresik był mimo, że co mogłoby się stać ? Przecież byliśmy/ jesteśmy przyjaciółmi, ale wiadomo, że łatwiej się  pisze niż mówi. Jednak wszystko było ok ! Później szara rzeczywistość - przyszedł koniec liceum - wyleciałam do Londynu. Straciłam wtedy 3/4 znajomych, koleżanek, a nawet tych których byłam wstanie nazwać 'przyjaciółmi' - nadużywałam tego słowa, po czasie to do mnie dotarło. - ale Kuba został. Mimo, że znów były jakieś tam przerwy w rozmowach - wcale Nas to nie martwiło, to nawet normalne. Ja jestem w związku i Kuba był, dodatkowo praca, szkoła, zajęcia dodatkowe, ale wiedzieliśmy, że mimo to nic się nie zmieni. Ostatnimi czasy wierciłam Kubie dziurę w brzuchu, że od Naszego ostatniego spotkania minęły już 3 lata - i proszę bardzo pojawił się na ten weekend (23.04) we Wrocławiu ! 
Najbardziej jednak zależało mi na zapoznaniu Kuby z moim chłopakiem. Wiadomo, dziwnie to wygląda, kiedy dziewczyna nazywa przyjacielem kogoś kogo widzi raz na 3 lata, rozmawia z kimś, a mój chłopak nikogo nie poznał. Ale w końcu nadszedł ten  dzień i buuuum :


Happy trio ! :D Czy może być lepiej ? 




Tak więc kochani - istnieje taka przyjaźń ! Istnieje przyjaźń na odległość ! Istnieje przyjaźń, która rodzi się przez internet i przede wszystkim - ISTNIEJE PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA !
Trzeba tylko włożyć w taką znajomość troszkę pracy.

Urodziny mojego ukochanego były drugim powodem dla którego ten weekend był wyjątkowy !
Postanowiłam na ten WIELKI DZIEŃ upiec tort ! Dodam, że poza babeczkami z 'pudełka' nie piekłam nigdy nic ! ( nie biorę pod uwagę ciast, które piekłam, gdzie mama mi towarzyszyła i pomagała, tym razem mamy nie było :D)  Zawsze staram się robić coś od siebie. Oczywiście prezenty też były, ale jednak, wiem, że Misiek docenia najbardziej to, co zrobię sama. Poza tym - ten typ tak ma - lubię zaskakiwać ludzi. 


Mój pierwszy tort #kindercake


Mina mojego chłopaka była bezcenna ! Cały wieczór mi dziękował ! Dla takich chwil - warto żyć <3
Tutaj wrzucam Wam kilka Naszych zdjęć - wspomnień. Pewnie wiele z Was widziało już to zdjęcie na instagramie. 



A powodem numer 3 do Max szczęścia była moja siostra, która przyleciała z Londynu !
Bardzo dawno nie miałyśmy chwili dla siebie. W końcu udało Nam się pogadać, pośmiać, poimprezować razem. Tym bardziej, że kiedyś byłyśmy nierozłączne - jednak wybory życiowe Nas rozdzieliły. Wiedziałyśmy, że w końcu taki dzień nastanie, gdzie każda pójdzie w inną stronę. W zasadzie byłyśmy razem przez prawie 21 lat - bez przerwy :)












Tak więc troszkę prywaty z mojej strony myślę, że nie zaszkodzi - poznacie mnie troszkę z innej strony. Nie tylko tej, co jest hair freak'iem :P 
Oczywiście kolejne posty 'włosowe' i 'urodowe' się szykują. Ale musicie dać mi kilka dni, bo na Majówkę wyjeżdżam z ukochanym do Trójmiasta. Na pewno będę dużo snapować - zresztą jak zawsze dlatego zapraszam Was na mój snapchat oraz instagram, jeśli chcecie być na bieżąco. 
I oczywiście wrzucę notkę o mojej majówce.. Niech tylko pogoda dopisze !

Snapchat : malamiimi
Instagram : klik

Fingers crossed,
Titka






środa, 20 kwietnia 2016

Jak wiązać włosy na noc i czy w ogóle się powinno ?

Czy faktycznie zdrowo jest spać w rozpuszczonych włosach ? A może lepiej je wiązać ?
Jesli tak - to JAK ?! 


Cześć kochane :)
Dziś post, który powinien być jednym z pierwszych, jednak kuracje tak mnie pochłonęły, że po prostu zapomniałam o tym.
Wiele z Was pytało się mnie, a jeśli nie mnie to widziałam mnóstwo takich pytań na grupach na facebook'u czy forum, a mianowicie : CZY WIĄZAĆ WŁOSY DO SPANIA ?

Odpowiedź brzmi : TAK !
Otóż są różne opinie na ten temat, jednakże ja uważam, że się wręcz powinno spać ze związanymi lekko włosami. 
Dlaczego ?
Już Wam tłumacze. Kiedy śpimy (nie daj Boże jeszcze z mokrymi włosami, kiedy łuski włosa są jeszcze otwarte) wiercimy się, kręcimy, głową tu - głowa tam - ścieramy sobie włosy - dosłownie !
Przez te ocieranie się włos się kruszy i przede wszystkim rozdwaja ! Tak jak pisałam w szczególności kiedy te włoski są jeszcze mokre ( stąd nie powinno się myć włosów na noc, jeśli ich nie suszymy, ale spokojnie będzie o tym notka). Właśnie dlatego, powinno się jak najbardziej zminimalizować ryzyko i spać w związanych włosach.
Na własnej skórze ( nie ukrywam często chodziłam spać z mokrymi włosami, nadal jest mi cięzko pozbyć się tego nawyku) doświadczyłam tego - kiedy rano wstawałam, a na poduszce co? - włosy, skruszone włosy, dodam, że włosom suchym nie trzeba dużo żeby się kruszyły stąd własnie widziałam, że gołym okiem na mojej poduszce. 
Widziałam również zdjęcie dziewczyny, która po jednej stronie głowy miała włosy krótsze niż po drugiej - i nie, powodem nie był fryzjer- dziewczyna ta spała po prostu non stop na tej stronie, gdzie włosy były krótsze, nie miała w zwyczaju kręcenia czy zmiany pozycji podczas snu więc narażała tylko tą jedną stronę na osłabienie. Nie mówię, że tyczy się to każdej z Was, ponieważ macie różnego rodzaju włosy - mniej lub bardziej podatne na zniszczenia, ale gwarantuje, że po jakimś czasie zostają osłabione i najzdrowsze włosy, dlatego zacznijcie spać w związanych. 
Ja tak polubiłam spać w związanych, że kiedy czasem chce położyć się w rozwiązanych- nie umiem nawet ułozyc głowy, nie wspomne o tym, że mój chłopak wtedy ma te włosy wszędzie :D
Do sedna !
Jak wiązać włosy ?

Warkocz to NAJLEPSZE wyjście. Może to być warkocz na bok lub tradycyjny - byleby luźno złapany. W końcu włoski mogą odpocząć.



Kok ale luźny i naturalny, taki - który nie powykręca i nie powykrzywia tych włosów - czyli taki ślimaczek.




Cebula - moja ulubiona jednak jest ona troszkę niewygodna, ponieważ kiedy jest za nisko nie da się normalnie głowy położyć, a kiedy jest zbyt wysoko - wykrzywia te włosy nienaturalnie, więc tutaj trzeba uważać.




To są 3 najczęsciej używane sposoby na związanie włosów.
Lubię  też czasem zrobić sobie luźnego kłosa czy dwa warkocze, bo rano mam fajne fale na włosach i śpi mi się o wiele lepiej niż w jednym :)

A czy Ty wiążesz włosy na noc ?! Jeśli tak, może masz jakąś inna sprawdzoną 'fryzurę' ?
Koniecznie daj mi znać ! :)

xoxo,
Titka

sobota, 16 kwietnia 2016

Kosmetyki TOŁPA

Tołpa : Matujący płyn micelarny-tonik 2w1 do mycia twarzy
oraz matujący żel do mycia twarzy

Witajcie słoneczka po dłuższej przerwie, ale już Wam wyjaśniałam sprawę na moim facebook'owym koncie - więc jeśli jeszcze nie znacie powodu mojej nieobecności to zapraszam - klik :)

No więc tak : wracam do Was razem z recenzją moich ulubionych produktów do twarzy :)
Mam problem ze skórą. Jest niby bardzo ale to bardzo sucha aż się łuszczy, a z drugiej strony okolice oczu, nos.. - tłusto ! oj jaka tłusta jest ta skóra. Stosowałam różne płyny, żele, peelingi no ale nie działały, aż w końcu dorwałam Tołpe. 
No to zaczynamy :

Matujący płyn micelarny- tonik 2w1 do mycia twarzy.
Opis :  Jest to tonik, który powinien przywrócić równowagę skóry. Matuje i nawilża skórę. Ściąga rozszerzone pory, zwalcza okolice najbardziej natłuszczone - okolice oczu, nosa i brody.

Opakowanie: Bardzo fajne, przezroczyste więc wiesz ile zostało Ci produktu. Nakłada się go łatwo, nie przelewa się na wacik.

Stosowanie : Na opakowaniu napisane jest, że powinno stosować się go dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Ja raczej używam go wieczorem, zaraz po zmyciu make-up. Rano po prostu zapominałam, czasami nie miałam czasu dobrze się pomalować, a co dopiero pamiętać o toniku :P
Jednakże uważam, że raz dziennie wystarczy - ważne żeby być systematycznym ! 
Co do sposobu : oczywiście nakładamy na wacik kosmetyczny i przemywamy twarz.

Skład : Jeśli chodzi o to - to NIE MA tu żadnych alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów ( związki, które mogą rozpulchniać i osłabiać skórę, co powoduje większe wnikanie substancji toksycznych), SLS-ów oraz donorów formaldehydu.

Opinia: Jak napisałam wyżej. Jest świetny. Skóra faktycznie odzyskała równowagę. Nie świeci się, nie przesusza. Wygląda zdrowiej. Niestety przez awarię telefonu nie mam zdjęcia przed ale wrzucę po. Same zobaczycie, że nie wygląda ta skóra najgorzej, kiedy stosowałam razem te dwa produkty.

Więc bierzemy się za matujący żel do mycia twarzy

Opis: Ma za zadanie usunąc nadmiar  sebum, zanieczyszenia, matować i odświeżyć skórę. 

Opakowanie: Jest to jakby tubka. Również przeźroczysta, dokładnie widać ile Nam tego żelu pozostało. Jest to bardzo wygodne.

Stosowanie: Podobnie jak poprzednik - napisane jest 2x dziennie, ale ja stosuję raz, podczas kąpieli :) Jest dość wydajny, Wystarczy mala ilość. Dobrze się go rozprowadza. Kiedy go nałoże masuję twarz około 30 sekund. Następnie spłukuję.

Skład : To samo co w toniku ! Zero alergenów  czy sztucznych barwników. Posiada on roślinne składniki aktywne i ma naturalny kolor.

Opinia: Cudo ! Skóra nawilżona, gładka ! Jest po prostu oczyszczona. Ale uwaga nie działa ten żel jak tonik - czyli nim nie dojdziecie do równowagi skóry. On w tym jedynie pomoże.

Dostępność : Znajdziecie je raczej w każdej normalnej drogerii czy aptece.
Cena: tonik  max do 29 zł za 200ml, żel do 24 zł za 150 ml

Gorąco polecam. Naprawdę warto ! Wszystkie się malujemy - pudry, podkłady - to wszystko wbrew pozorom działa niekorzystnie. Czasami TRZEBA zadbać i o swoją twarz - skórę ! :)

Do następnego,
Titka



wtorek, 5 kwietnia 2016

Maska GLISS KUR HAIR REPAIR & MASKA YVES ROCHER

Maska GLISS KUR hair repair with liquid kreatin complex 

& maska YVES ROCHER z olejkiem jajoba i masłem karite.


Cześć kochani :)
Długo się zatanawiałam czy wrzucić notkę o tych dwóch maskach czy może kurację Green Pharmacy ( tą którą tak długo testuje) i postanowiłam najpierw opisać maski, ponieważ tamta kuracja potrzebuje więcej czasu.. postanowiłam troszkę ją przedłużyć, bo mam mieszane odczucia i chcę ją jeszcze chwilę potestować :)

A dziś przechodzimy do cudownych produktów !
Mój ulubieniec marcowy nr 1... czyli maska z YVES ROCHER do włosów suchych lub kręconych. 
Poszłam do Yves Rocher zrozpaczona po moim ostatnim farbowaniu - wrzucę o nim notkę, postaram się na weekend- suche, łamliwe... jak to po farbowaniu, wiedziałam, że je nawilżę, bo tak robię za każdym razem, ale... moje teraźniejsze kosmetyki i kuracje nie nawilżają włosów ! Więc nie miałam nawet czym ich nawilżyć, koleżanka miesiącami  mi mówiła o tej firmie, znam ją, ale nie stosowałam ich produktów. Zakup był w planach, ale jeszcze nie w tej chwili, ale dobrze. Zabierzmy sie za produkt.

Opis : 
Tak jak wspomniałam wcześniej - Maska ta jest połączeniem olejku jajoba i masła karite. Więc postaram się Wam je krótko opisać. 
Olej jajoba - nawilża i odżywia włosy, a także zmiękcza i nawilża skórę głowy. Włosy dzięki niemu stają się miękkie, sprężyste. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Łagodzi on stany zapalne skóry. Pomaga w walce z łupieżem, łuszczycą. Można powiedzieć, że jest lekiem na całe zło dotyczącym skóry i włosów. 

Masło karite/shea -  niesamowicie nawilża włosy ! Wygładza, poprawia kondycję, nadaje włosóm blask. Masło to można śmiało nakladać na włosy bez żadnych dodatków i je po prostu olejować. Jest to w moich najbliższych planach. 

Maska ta nie ma żadnych parabenów ani sylikonów i na dodatek - pięknie pachnie.

Stosowanie : 
Ja stosuję maskę zazwyczaj po umyciu włosów. Nie nakładam żadnej odżywki, ponieważ zawiera ona sylikony, które blokują wchłanianie olejków, więc nie miałoby to żadnego sensu. Tak więc nakładam ją od skóry głowy, aż po same końce. Później rozczesuje aby była ona równomiernie rozmieszczona. Trzymam około 1h. Następnie po prostu ją spłukuję. 
Drugi sposób, który jest tematem kontrowersyjnym - stosowanie maski na noc - dodam, że jest to ten lepszy sposób- moim zdaniem. Tym razem nakładam na włosy suche lub wilgotne, włosy przed umyciem ! Nakładam maskę podobnie - od góry do dołu, rozczesuje- kładę ręcznik na poduszkę i idę spać. Rano myję włosy, wtedy jednak nakładam odżywkę z mniejsza dawką silikonów bądź też używam Gliss Kur'a w sprayu, bo inaczej nie rozczeszę włosów. -notkę znajdziecie tutaj - klik .
Niestety minus tej maski jest taki, że nie jestem w stanie po nie rozczesać sobie włosów. Chcąc czy nie sylikony są ze mną, co każde mycie inaczej bym nie dała rady wbić szczotki we włosy. 

Działanie:
Oczywiście na plus ! Coś czuję, że maska ta będzie mi towarzyszyć już zawsze - z małymi przerwami na kuracje :) Włosy sa delikatne, mięciutkie, NAWILŻONE ! Dodam, że oczywiście nie da sie uratować spalonych włosów - czas na podcięcie końcówek, ale ratuje mi włosy, które są po prostu suche, a nie martwe. Jak wszyscy wiedzą, którzy czytają bloga - włosy kręcone to najgorsze włosy pod tym względem, że są suche z natury. Nie ważne czy coś się z nimi robi czy nie - są okropnie suche i łamliwe. Tak więc kochane !! Polecam !

Cena : około 25 zł za 150 ml. 
Dostępność: Sklepy YVES ROCHER - w dobrej galerii handlowej na pewno znajdziecie ten sklep czy stanowisko :)



Czas na maskę nr 2 !

Opis: 
Maska Gliss Kur hair repair - maska intensywnie wzmacniająca. Jest to maska z dużą ilościa protein. 
Idealna dla włosów wysokoporowatych - tutaj również temat kontrowersyjny, natomiast sugeruje pytac o opinię kobiet, które mają takie włosy. Wiedza wiedzą, ale testowanie daje konkretny rezultat. 
Maska ta ma za zadanie wzmocnić włosy, odżywić. W składzie niestety są alkohole, które teoretycznie przesuszają włosy oraz substancje zapachowe, które mogą być alergenami.
Nie brzmi to za dobrze, ale nie zniechęcajcie się.

Stosowanie:
Maski tej nie stosuję na noc. Dlaczego ? Bo można przeproteinować włosy, a tego nie chcemy ! Musimy utrzymać równowagę ! Jeśli chodzi o włosy suche lub kręcone - lubią one proteinki, ale musimy tutaj odróżnić włosy nawilżone, pełne blasku od obciążonych, które dają chwilowy efekt na pierwszy rzut oka dobry, a okazuje się inaczej. Z tą maską jest ten problem, że faktycznie obciąża włosy. Musimy stosować ją z głową. Pozwalam sobie na nią raz na tydzień. Nakładam na umyte włosy, przesuszone ręcznikiem. Nakładam ją góry. Trzymam ją około 1 h i zmywam - nie myjąc już włosów. Sama woda wystarczy. 

Działanie:
Działa ! Włosy pełne blasku, zabezpieczone. Dzięki nie do końca naturalnym składnikom dużo łatwiej mi się je rozczesuje. Nie muszę obciążać włosów dodatkową odżywką z sylikonami. 
Włosy są puszyste, ale nie elektryzują się. Są miękkie. 
Co do tej odżywki - myślę, że na niskoporowate podziała również. Jedyne, co sugeruję to trzymać ją trszokę krócej ok. 40 min. Każdy rodzaj włosa potrzebuję dobrej dawki protein. 

Cena: około 20 zł za 200 ml
Dostępność : W każdej drogerii. 





Podsumowanie:
Walkę wygrywa odżywka z YVES ROCHER. Jest na bazie naturalnych składników. Bez substancji chemicznych. Uratowała mi włosy. Wbrew pozorom - jako osoba testująca - nie zawsze wychodzę z kuracji z super zdrowymi włosami.. Czasami są przesuszone.. kruszą się czy łamią, maska ta bardzo mi pomogła... Dowiecie się dlaczego, jak opiszę kurację z Green Pharmacy.
A co do Gliss Kur'a - nie zniechęcajcie się do niej tylko dlatego, że nie jest tak naturalna jak maska nr 1. Włos potrzebuje zarówno protein jak i troszkę sylikonów, które szybko zmyjesz szamponem z SLS. Moje włosy wręcz potrzebują sylikonów. Inaczej bym ich nie miała :) Czasami trzeba potraktować je porządną dawką jakiegoś składnika. Może masz włosy osłabione, bo masz stosujesz za mało protein ? A co do sylikonów (powtórzę się) Nasze włosy naprawdę ich potrzebują. Chronią one włosy od zewnątrz przed szkodliwymi czynnikami środowiska. Trzeba je dobrze zmyć aby móc nawilżyć włosy, aby działały maski, odżywki czy olejki. Ale na co dzień - warto zadbać o mała dawkę sylikonów.

Polecam oby dwie odżywki ! Używajcie ich na zmianę. Wtedy zobaczycie super efekt !

Włosom potrzeba każdego składnika ! Ale musisz stosować wszystko z głową na karku.
A Wy ? Stosowałyście którąś z tych masek ? Polecacie ? :)
Buziole,
Titka

piątek, 1 kwietnia 2016

Balsam do ciała 'Planeta Organica'

Organic Cedar

Witajcie kochani :*
Tak wiem, że obiecałam post o włosach, ale kuracja która skończyłam zajmie mi sporo czasu zanim ją opiszę. Więc musicie poczekać aż złapie jakiś wolny dzień.
Mam tyle rzeczy do opisania.. 2 maski.. olejki.. szampon.. tonik i żel do twarzy ! to wszystko jest już przetestowane i czeka, aż łaskawie znajdę na nie czas aby je opisać :P
Choć dziś.. tez przedstawię Wam świetny produkt ! Balsam do ciała ! Stosuję go od 4 miesięcy i przyznam szczerze, że nie mam zamiaru go zamienić na żaden inny :)

Mam ogromny problem ze skóra. Jest bardzo, ale to bardzo sucha.. buzia, dłonie, ciało.. wszystko ! Używałam rożnych balsamów, olejków, oliwek i innych cudów świata.. na mokro, na sucho i NIC :)
Poprawa była na kilka godzin..do czasu kiedy mama mojego chłopaka podarowała mi to cudeńko.






Jak widać jest to gęsta konsystencja. Chciałam Wam pokazać te grudki, ale niestety nie udało się.

Jest to masło do ciała - odżywienie i regeneracja.
Masło to jest na bazie olejku cedrowego posiadającego wysoką zawartość substancji odżywczych. Zawiera polifenole ( czyli związki chemiczne fenoli występujące w roślinach, które zmniejszają szanse wystąpienia chorób układu krwionośnego i raka) oraz antyoksydanty (spowalniają procesy starzenia organizmu). Wrzos nawilża, odżywia skórę, sprawiając, że jest miękka i gładka. Mikrokapsułki witaminy A aktywują procesy metaboliczne w komórkach skóry - nadają jej zdrowy wygląd i chroni przed przesuszeniem.
Nie zawiera on żadnych parabenów, SLS-ów. Jest w 100 % naturalny :) Jest po prostu genialny.

Sposób użycia jest dość oczywisty. Nakładamy go na sucha skórę. Masujemy aż do wchłonięcia. Wchłania się dość szybko, natomiast zajmuje to chwilę, ze względu na te 'grudki',  które trzeba rozetrzeć i wmasować. 

Efekt zauważyłam bardzo szybko, nie musiałam skóry balsamować codziennie, teraz robię to, co 3 dni :) i nie jest już tak sucha. Serdecznie polecam. GENIALNY szczególnie dla osób z tym samym problem..

Cena : około 25 zł (zależy gdzie- widziałam i za 19 zł i za 29 zł) za 250 ml. Jest bardzo wydajny, więc uważam, że jak na taki produkt- jest tanio.
Dostępność: tu troszkę gorzej. Znajdziemy go tylko w sklepach z naturalnymi produktami lub na internecie. Nie dostaniemy go w Rossmannie, Hebe czy innych drogeriach. Niech Was to jednak nie zniechęca. Naprawdę warto !


xoxo,
Titka